Shinto – miecz nowy, ale dlaczego nowy?

Shinto – miecz nowy, ale dlaczego nowy?

Autor: Jurek Klawińśki (Kagetora)

Przyzwyczajeni w szkole do podziałów historii na epoki związane z trendami politycznymi, artystycznymi, kulturowymi czy obyczajowymi w przypadku dziejów miecza japońskiego stajemy przed ciekawym dylematem: czemu w końcu XVI – początku XVII wieku (w naszym zapisie dziejów) zjawia się niespodziewanie pojęcie shin-to, czyli miecza nowego? I czemu nagle u uwielbiających tradycję Japończyków znajdujemy sporo nazw zawierających prefiks (przedrostek) shin, czyli nowy (-a, -e)? Czyżby stało się coś, co kazało im zmienić dotychczasowe spojrzenie na świat?

Co takiego stało się z mieczem, że zmienił on się w taki sposób, iż musiało to zostać odnotowane w historycznej systematyce?

Poniekąd zapewne słuszny jest pogląd, że zaczęto wówczas tworzyć pierwsze opracowania na temat Gokaden, a wszystko co pojawiało się współcześnie nazywano nowym. Z drugiej jednak strony, zapewne więcej było zjawisk, które w japońskiej rzeczywistości zasługiwały na ów przedrostek shin. Nowy szogunat, nowe spojrzenie na kenjutsu, nowa rola samurajów w Kraju Wschodzącego Słońca…

Zwykły kolekcjoner nihonto poddaje się temu rodzajowi klasyfikacji bez protestu – koto to miecze do końca XVI w., shinto – od tego momentu do końca XVIII w. Klasyfikuje zgodnie z tymi datami, charakterystycznymi cechami dawnych szkół płatnerskich tzw. Gokaden (Pięciu Szkół), rzadko zastanawia się nad przyczynami zmian takich jak kształt czy długość. Że dany egzemplarz to O-surigae, czyli miecz o znacznie skróconej długości głowni z początku XIV wieku? OK.! Ale – dlaczego go skrócono? Dlaczego w epoce miecza zwanej shinto pojawiają się nihon-to krótsze i inaczej noszone? Dlaczego zmienia się drastycznie koshirae, czyli sposób oprawy miecza? Żeby to w pełni zrozumieć, trzeba popatrzeć na praktyczne potrzeby użytkownika, czyli wojownika walczącego w licznych ówczesnych wojnach…

Epoka Muromachi to okres w historii Japonii przypadający na lata 1336 – 1573 (w polskiej historiografii okres ten nazywany jest także Muromachi-Ashikaga). To epoka permanentnych walk pomiędzy poszczególnymi państwami klanowymi (księstwami) . Szogunat Ashikaga nie był w stanie kontrolować sił militarnych, a realna siła była skupiona w rękach wielkich właścicieli ziemskich zwanych daimyo (dosł. – wielkie nazwiska). Już w poprzedzającym Muromachi okresie Nanboku-cho – czasach zmagań pomiędzy północnym i południowym dworem cesarskim – okazało się, że najlepszą metodą pokonania przeciwnika jest… posiadanie liczniejszej armii! Zaczęto więc wcielać do wojska wszystkich zdolnych do noszenia broni – nawet tych niewyszkolonych! Klasyczny konny samuraj z epoki Kamakura, który rozstrzygał bitwy, zostaje często pokonany przez liczniejsze zastępy słabo wyszkolonych i kiepsko osłoniętych zbroją, ale uzbrojonych w długie włócznie yari lub naginata wojowników z ludu, tzw. ashigaru, czyli lekkonogich. Koni – wiadomo – dla nich już nie starcza, a i ciężki, długi na ok. 80 – 90 cm głowni miecz tachi też nie dla nich… Oni muszą być mobilni – szybko przemieszczać się w nowe miejsca konfliktu, staczać kolejne bitwy i swoją masą zagradzać drogę atakującej konnicy. Oczywiście towarzyszą im oddziały konne, a także piesi samuraje z długimi nawet na ponad 1,5 metra głowniami mieczy O-dachi noszonymi na plecach, ale to oni, ashigaru, są główną siłą bojową ówczesnych armii. Za nędznym obi zatykają więc po skosie ostrzem ku górze jako broń pomocniczą miecz uchigatana – taki jaki samuraje nosili jako krótszą od tachi zapasową/pomocniczą głownię już w epoce Kamakura. Ma ona swoje dobre strony – już w momencie dobywania jest gotowa do zadania ciosu, a jako krótsza i lżejsza jest też wygodniejsza i szybsza w użyciu – nawet jedną ręką, co może zadecydować o przeżyciu w walce, np. po strzaskaniu włóczni. Wprawdzie jest to epoka powszechnego wytwarzania kiepskich głowni mieczowych (tzw. kaza-uichi-mono), ze względu na wielkie zapotrzebowanie produkowanych i od razu wysyłanych w wiązkach wprost na pola bitew, ale… militarnie to działało!

I wtedy pojawia się przełom – portugalscy misjonarze w 1543 r. lądują na Kiusiu i przywożą ze sobą broń palną – arkebuzy. Wprowadzenie broni palnej w ogromnym stopniu zmieniło już metody walki w Europie. W przedmowie do swojego podręcznika szermierki z roku 1570 Joachim Meyer przypisuje upadek sztuki walki długim mieczem rosnącemu użyciu broni palnej: “…dzięki której czasem najodważniejszy i najdzielniejszy bohater zostaje pozbawiony życia (…) przez maluczkich i tchórzliwych”. Ciągłe wojny toczące się w Europie doprowadziły do kontynuacji tego trendu i w efekcie upadku sztuki walki mieczem…

W Japonii natomiast wprowadzenie broni palnej przyczyniło się dla odmiany do… rozwoju i przetrwania sztuk walki mieczem aż do połowy XIX wieku. Dlaczego?

W roku 1575 – niecałe pięć lat po tym, jak wspomniany wyżej Meyer wyraził swój żal nad upadkiem szkoły miecza w Europie – armia arkebuzerów generała Ody Nobunagi odniosła miażdżące zwycięstwo nad tradycyjnymi bushi w bitwie pod Nagashino. Armia Nobunagi pokonała pod Nagashino wojska klanu Takeda dowodzone przez nowego przywódcę tej rodziny, Katsuyoriego (poprzedni – Shingen – zmarł wskutek komplikacji spowodowanych postrzeleniem właśnie z arkebuza podczas jednej z wielu bitew, w których uczestniczył). Pod Nagashino zginęło 10 tysięcy ludzi, a szalę zwycięstwa przeważyła broń palna, którą Nobunaga wprowadził skutecznie do swojej armii jako jeden z pierwszych. Jego strzelcy stali w kilku rzędach i kolejno ładowali broń, dzięki czemu nie było długich przerw w salwach. Rezultatem wprowadzenia nowej broni było doprowadzenie do zjednoczenia Japonii – ostatecznie pod szogunatem Tokugawy. Jak na ironię, pokój przyniesiony przez wprowadzenie broni palnej pozwolił japońskiej sztuce walki mieczem przeżyć i kwitnąć – przeciwnie do tego, co działo się w Europie…

A stało się tak dlatego, że kolejni władcy jednoczącej się Japonii zaczęli w trosce o własną dominację limitować dostęp japońskich wojowników do nowej, groźnej techniki wojennej. Toyotomi Hideyoshi jeszcze używał jej w wojnie koreańskiej, ale już szogunat Tokugawów z wiadomych powodów zakazał jej używania, produkcji i importu, tak samo zresztą jak budowy czy odbudowy klanowych zamków obronnych. Arkebuzy zaś spoczywają tylko w arsenałach zaufanych daymio szogunatu…

Co więcej – już wcześniej Oda Nobunaga rozbił i rozbroił wojowniczych mnichów buddyjskich, paląc ponad 300 świątyń i wyrzynając ich obrońców. Także Hideyoshi w ramach swojego słynnego „polowania na miecze” nakazał oddanie mieczy chłopom i innym niższym klasom społecznym. To odebranie broni pospólstwu podkreśliło przywileje samurajów – tylko oni bowiem mogli nadal nosić broń i w czasach Tokugawów dwa miecze zatknięte za obi stały się namacalnym dowodem przynależności do kasty rządzącej.

To „odepchnięcie od siebie” przez zastosowanie arkebuzów walczących wojowników na jeszcze większą odległość niż czyniły to w przeszłości 2-metrowe naginaty, 6-metrowe yari czy strzał z yumi (japońskiego łuku) zmieniło też rolę miecza w całej doktrynie wojennej Japonii, a pax Tokugawa pogłębił jeszcze owe zmiany. Bardzo długi miecz stracił bezpowrotnie rolę ostrza przydatnego do ścinania uciekających ashigaru z końskiego grzbietu lub – odwrotnie – strącenia konnego samuraja z siodła. W epoce nowych szogunów wielkie bitwy klanowe są zakazane – co najwyżej dochodzi do potyczek międzyklanowych, rabunkowych zasadzek, honorowych pojedynków czy zwykłych samurajskich burd w przydrożnych gospodach znacznie krótsza uchigatana, nazwana z czasem kataną, lub jeszcze krótszy wakizashi stają się najprzydatniejszym orężem. Dawne 80 – 90-centymetrowe głownie zaczynają być masowo skracane, bo wydobycie ich szybko zza pasa dla liczących w tej epoce średnio 155 – 165 cm wzrostu Japończyków byłoby niemożliwe. A przecież walczono też za pomocą Zanba-tō – broni, której nazwa znaczy po japońsku „miecz tnący konie”. Wyglądem przypomina ona No-dachi czy o-dachi. Mająca ponad 2,5 m długości broń biała noszona na plecach była używana zarówno do walki z konia, jak i z pozycji pieszej – „obsługiwało” ją wtedy nawet 2 – 3 ludzi!

Ponieważ stare, dobre głownie koto wystarczyło obciąć od strony trzpienia (tzw. surigae ), by przystosować je do nowych wymogów pola bitwy, proceder ten staje się masowy. Długie, niewygodne miecze z Namboku-cho były skracane i montowane w oprawy uchi-gatana tak, aby mogły być noszone w nowy sposób. Takie miecze są dość szerokie, zwężane w kierunku sztychu (a to ma wpływ na lepsze wyważenie broni!) i znacznie poręczniejsze w użyciu. Czasem tylko przy przeróbce oszczędza się sygnaturę (mei) wybitnego miecznika, zostawiając ją na krawędzi obcinanego trzpienia lub wręcz wkuwa się w nowy trzpień (po obcięciu starego wklepuje się „łatkę” z oryginalną sygnaturą, tzw. Orikaeshi-mei ).

W tym samym czasie kolejne pokolenie płatnerzy, jak np. Kiyomitsu z Osafune w prowincji Bizen, rozpoczęły produkcję nowych mieczy, bardzo podobnych w kształcie do skracanych Namboku-cho, tworząc je z wyraźną dbałością o jakość produkcji. Oczywiście te nowe, krótsze miecze kuje się głównie z centralnie pozyskiwanego dla szogunatu (i przez niego kontrolowane!) źródła tamahagane w prefekturze Shimane i rozprowadza nowymi drogami praktycznie po całej zjednoczonej Japonii (źródła rudy lokalnej były już podówczas na wyczerpaniu – po kilkuset latach intensywnego wydobywania)…

Relatywny spokój II połowy XVI wieku i zmiana metod oraz narzędzi walki zainspirowały także japońskich mistrzów miecza do zastanowienia się nad metodami wykorzystania zmodyfikowanej broni. Najsłynniejszym chyba fechmistrzem, którego sztuka rozwinęła się w oparciu o krótszy niż dawniej miecz, był urodzony w początkach 16. stulecia generał Kamiizumi Ise-no-kami Fujiwara-no-Nobutsuna . Doświadczony wojownik i weteran licznych ówczesnych wojen zauważył, wykorzystał i rozwinął potencjał tkwiący w krótszej, a więc lżejszej i wygodniejszej w szybkim dobyciu głowni. Zmodyfikował sposób trzymania miecza i dawne typowe postawy szermiercze. Zmienił też filozofię samej walki na miecze – zamiast długiego szukania stabilnej pozycji i przewagi sytuacyjnej do wykonania skutecznego ataku na zasadzie „zwyciężyć lub zginąć”, Nobutsuna nauczał prowokowania przeciwnika do przewidywalnego, a więc wygodnego dla nas do odparcia ataku, przy czym zbicie/blok akcji przeciwnika łączył z błyskawicznym i zabójczo skutecznym ciosem z kontry. To oczywiście drastyczne uproszczenie opisu Shinkage-ryu, czyli szermierczej Szkoły NOWEGO Cienia stworzonej przez Nobutsunę. Dlaczego nowego? No właśnie…

W końcu XV wieku istniała już szkoła szermierki zwana Kage-ryū, założona przez Aizu Hyūga-no-Kami Iko (ok. 1452 – 1538). To na jej zmodyfikowanych i twórczo rozwiniętych podstawach powstała NOWA, ale zachowująca z szacunku część dawnej nazwy doktryna szermiercza…

Szkoła Nobutsuny, jakkolwiek oparta jeszcze na nauczaniu walki mieczem w zbroi i hełmie (stąd np. brak ciosów znad głowy) i wykorzystująca mocne, stabilne postawy wojownika walczącego na polu bitwy, a więc stojącego na ugiętych, szeroko rozstawionych nogach, przesuwa punkt ciężkości starcia z aspektu fizycznego broni i jej zasięgu na wytrenowaną psychikę i podkreśla skuteczność wykorzystania w walce psychologicznej dominacji nad przeciwnikiem oraz perfekcyjnego timingu wykonania techniki. Radzi nawet, co zrobić, gdy stracimy/złamiemy miecz – techniki Mutodori opracowane przez Nobutsunę i przekazane jego twórczym następcom z rodu Yagyu były na tyle skuteczne, że z czasem stały się za sprawą jednego z uczniów tej szermierki Morihei Ueshiby oddzielną sztuką walki – aikido. Pogłębiona, usystematyzowana i utrwalona (słynne tajne zwoje rodu Yagyu ) przez kreatywnych sukcesorów Nobutsuny z rodu Yagyu – Muneyoshiego, Munenoriego, Toshiyoshiego i legendarnego Mitsuyoshiego (bardziej znanego jako Jubei) – stała się oficjalną szkołą szermierki nowego szogunatu (Tokugawa). A takiego zaszczytu nie przyznawano za darmo! Istniało wszak równolegle przynajmniej kilka sławnych szkół kenjutsu, a praktycznie każdy wielki klan miał swego mistrza.

Szogunowie Tokugawa wybrali jednak i uczynili „państwową” Yagyu Shinkage-ryu – szkołę, w której miecz był TYLKO narzędziem – pięknym, groźnym, ale narzędziem. Siła miecza była w niej zależna wyłącznie od siły władającego nim elastycznego i perfekcyjnie wyćwiczonego umysłu i ciała, a więc to one definitywnie decydowały o wyniku walki. To nowe filozoficznie dla Japończyków przesłanie stanęło u podstaw znanego powiedzenia szoguna Ieyasu Tokugawy, że miecz to dusza samuraja. Oznacza to, że to człowiek, jego ciało i umysł jest bronią, a stalowy miecz tylko ich fizycznym przedłużeniem. I rzeczywiście – na 250 lat samuraj stał się żywą bronią szogunatu. Doktrynalną rafinacją takiego myślenia stała się biblia Bushido – „Hagakure” Yamamoto Tsunetomo. Kuto wprawdzie i w epoce Shinto wspaniałe miecze, ale już takiej sławy i znaczenia kulturowego jak te legendarne, z Gokaden, nie miały… Co więcej – sam szogunat uznał, że i miecz musi podlegać standaryzacji i określił precyzyjnie jego wymiary – zgodnie z NOWYM trendem!

Szermierka zaś – jak każda okresowo przydatna dziedzina ludzkiej historii – stała się z czasem sztuką dla sztuki: wyrafinowaną, kameralną, bo przeniosła się z pól bitewnych do dojo i – paradoksalnie – coraz bezpieczniejszą dla uprawiających. Miecz w okresie późnego Edo (era Shinshinto) – jak to celnie ujął jeden z kolegów – staje się elementem męskiej biżuterii u degenerujących się na urzędniczych funkcjach eks-wojowników – samurajów. Owo „jubilerskie” porównanie jest tym celniejsze, że jednakowe wymiarowo miecze „uwierały” na tyle dumę znaczniejszych samurajów, że – aby się wyróżnić – zaczęto je oprawiać w wyrafinowane artystycznie oprawy, a artystyczne tsuby, fuchi i kashiry z miękkich stopów wyparły w mieczach wyższych warstwach samurajów solidne stalowe ażurowe tsuby, jakich używali m.in. Yagyu , mocne kabuto gane na tsuce i masywne kojiri na sayi, którymi też można było w potrzebie zdrowo przyłożyć przeciwnikowi…

Miecze zastąpił z czasem urzędniczy pędzelek z tuszem, ale duch samurajów dalej pozostanie jak miecz – są solidni, rzetelni, dają z siebie w urzędniczej walce wszystko. W kilkadziesiąt lat później (początek XX w.) stworzą światową potęgę przemysłową i militarną, ale z czasem zaczną umierać na karoshi – to zjawisko nagłej śmierci w wyniku przepracowania i stresu. Bo nawet najlepszy miecz po odbiciu i zadaniu wielu ciosów pęknie…

Najpiękniejsze dawne głownie pochodzą ponoć z czasów legendarnych, gdy starodawnych bushi, czyli wojowników uczyły kenjutsu gobliny tengu – jak w legendzie o Yoshitsune Minamoto , a szermiercze sekrety objawiały im shintoistyczne bóstwa (legenda Kage-ryu). Sami bogowie pod postacią lisów pomagali wszak wykuwać najlepsze nihon-to – tak głosi wszak legenda Munechiki . I dlatego to właśnie one spoczywają od dawna w świątynnych skarbcach i muzeach. Miecze shinto zostały przysłonięte sławą ludzkich legend i ich dokonań – Nobutsuny, Bokudena, Takuana, Munenoriego Yagyu, Musashiego, Yagyu Jubei… I to było nowe! Ze wszystkimi konsekwencjami dla przyszłości…

To z konieczności powierzchowny rys tematu i postawione w nim tezy bazują na ogólnie znanych faktach historycznych – korzystałem przy ich stawianiu z bogactwa wiedzy zgromadzonego w źródłach. Czy Japończycy widzieliby tak samo swoją historię? Pamiętajmy, że perspektywa – także historyczna i kulturowa – zawsze trochę zniekształca, ale i wydobywa zjawiska z bliska często niewidoczne…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

6 + 16 =

Close